„And then we dance” film wzbudzający ogromne emocje.

Moja mama ma dwóch synów. Pracuje i dba o dom. Czasem widzę, jak bardzo się spieszy, ma dużo do zrobienia: gotuje, sprząta i nie ma czasu dla siebie. Nigdy nie poprosi żadnego z nas o pomoc. Wspomina mój gruziński kolega. Kiedyś razem z bratem trochę nabroiliśmy. Naszą karą było doczyszczenie jakiegoś starego sprzętu. Zobaczyła nas babcia i poszła z pretensjami do mamy, krzycząc: co Ty chcesz z nich gejów zrobić?

Tak sytuacja jest realna. Nie są to odrębne przypadki. Gruzja jest w swoich poglądach i wizji na rodzinę bardzo konserwatywna. I nie nie twierdzę, że tak myślą wszyscy.

„And then we dance” film wzbudzający ogromne emocje.

O filmie „And then we dance” nie było zbyt głośno. Nakręcony i dostępny w europejskich kinach był już od maja. Dopiero teraz premiera miała miejsce w Gruzji, kraju, w którym dzieje się cała akcja.

Film jest historią miłosną między dwoma mężczyznami. Reżyser Gruzin, który wychował się w Szwecji, mówi, że już podczas realizacji filmu napotykał różne przeciwności. Główny aktor odmawiał kilkukrotnie, a zdjęcia na terenie kraju kręcone były pod osłoną innej realizacji. To wszystko dla bezpieczeństwa ekipy.

W dniu premiery filmu w Gruzji rozgorzały protesty. Pod kinem w Tbilisi, gdzie miejsce miała projekcja, zebrała się duża grupa Gruzinów. Konserwatyści stali na zewnątrz z krzyżami, świecami i ikonami głosząc, że film uderza w tradycyjne wartości religijne.

Publiée par OC Media sur Vendredi 8 novembre 2019

 

Parada równości w Tbilisi 2013 rok

Nie jest to pierwsza tak głośna sytuacja w Gruzji. W 2013 roku zorganizowano paradę równości. Podczas jej obchodów konserwatyści wręcz napadli na maszerujących. W internecie wciąż można obejrzeć krótkie ujęcia z tego dnia. Gdzie uczestnicy parady próbują się ochronić, wsiadają do busa i chcą odjechać. Protestujący nie dają im takiej możliwości. Po tych wydarzeniach nie pozwolono już urządzać parady równości, a dzień 17 maja ustanowiono dniem rodziny.

Po wydarzeniach tego dnia moja rodzina bardzo się o mnie bała – wspomina działacz organizacji Equlity Movment z Tbilisi. Co dzień po pracy wracałem prosto do domu samochodem albo taksówką.

Miejsce, w którym mieści się obecnie organizacja, jest nam przyjazne. Chociaż zdarza się, że ktoś przejdzie tu przypadkiem i jest ogromnie zdziwiony. W poprzedniej lokalizacji często uprzykrzano nam życie. Tutaj czujemy się bezpiecznie.

Niezbyt bezpiecznie czuli się widzowie filmu w ostatnim czasie. By bezszwanku wyjść z kina po projekcji, potrzebna była pomoc policji, która starała się zapewnić jak największe bezpieczeństwo.

Takie wydarzenie zawsze nasuwają mi ogrom pytań i wątpliwości. Jak bardzo naprawdę jesteśmy otwarci na świat? Czy możemy zaakceptować coś, czego nie rozumiemy? Jak może nam się wydawać, że nasz obraz świata jest najlepszy i jeden jedyny? I tu nie chodzi o to, by zmieniać swoją wizję tylko o to, by akceptować inną wizję, zgodzić się na coś, czego do końca możemy nie rozumieć. Bo jak może się czuć ktoś, gdy wokół wszyscy wmawiają, że godzi w życie całego społeczeństwa.

Wiecej o wydarzeniach tutaj – tylko po angielsku.