Artykuł miesiąca. Czy jesteś postturystą?

Sierpniowy artykuł miesiaca: Partycja Wieczorkiewicz w rozmowie z Pawłem Cywińskim pt. Postturyści, czyli jak podróżować, żeby nie kolonizować  

Postturystyka

Kim jest postturysta i jakimi cechami się go opisuje?

Wiele mówi sie obecnie o turystyce, zachowaniach turystów i ich wpływie na dane miejsce. Jestem przekonana, że też mieliście styczność i byliście zmęczeni zbyt dużą ilością turystów w jednym miejscu. Gdy trudno jest przejść z jednego miejsca do drugiego. Gdy chcecie odwiedzić jakieś miejsce, a kolejka po bilety ciągnie się w nieskończoność. Popularne w czasie letnim są zdjęcia z Giewontu, gdzie ustawia się długa kolejka do wejścia na szczyt. A czy poza naszą wewnętrzną potrzebą zobaczenia, zwiedzenia, zaliczenia znajdujecie czas na chwilę refleksji? Tylko nie nad pięknem i niezwykłością danego miesca, a nad tym jakie są skutki naszych wizyt w takich miejscach. Zastanawiacie się? To jesteście possturystami.

W artykule przytoczono przykład Puszczy Białowieskiej, jakby wyglądała, gdyby nagle w wakacje wszyscy tam pojechali? Po kilku latach nie było by Puszczy. Bo ktoś wziąłby gałazkę lub szyszkę, ktoś inny poszedłby niewyznaczoną trasą, tylko gdzieś obok, może zostawiłby jakiegoś śmiecia.

Dawno temu byłam na Wyspach Kanaryjskich. Odwiedziałam Lanzarote i wulkaniczny Park Narodowy Timanfaya. Z parku nie wolno zabierać drobnych kamyków, które są tam wszechoobecne i jak okiem sięgnąć nic innego wokół nie występuje, tylko te niewielkie czerwone kamyczki i wszyscy, którzy usłyszeli ostrzeżenie przewodnika, popatrzyli na siebie z zapytaniem malującym się na twarzy dlaczego? To jest mały kamyczek, miliony sa ich mu miliony, przecież tylko jeden zabiorę. Gdyby tak każdy z przebywajacych tam turystów zabrał jedynie mały kamyczek za niedługi czas nie byłoby co odwiedzać. Dlatego w wielu miejscach zakazuje się zabierania tego co powszechne: kamyczków czy np. koralowców.

Inny przykład. Spacerując kiedyś po uliczkach w rumuńskiej Sighisoarze dopadły mnie dzieci, grupka chyba ośmiu chłopców, która mnie okrążyła krzycząc coś w swoim języku z wyciagniętymi rękami wskazywały daj mi coś, tu do mojej dłoni. Dzieci wszędzie są przyzwyczajone, że coś dostają, ale nie wszędzie są nauczone prosić obcych o jakiś podarek i gdyby nie to, że dostają coś, nawet od czasu do czasu, to by zapewne nie prosiły.

Turystyka to ogromna działka gospodarki, dzięki dzisiejszym technologiom mamy możliwość zwiedzanie najbardziej oddalonych zakątów świata i w ciągu kilku godzin znalezienia się po drugiej stronie globu. Ale każda taka podróż wpływa na miejsce do którego się wybieramy. Czasem wpływa korzystnie a czasem nie. Nie chodzi tylko o to, że nadmiar turystów ma negatywny wpływ, bo niesie za sobą również ogromne korzyści, dzięki potrzebom i pieniądzom z turystyki można budować nowe drogi, hotele, restauracje, czyli tworzyć nowe miejsca pracy i poprawiać byt lokalnych mieszkańców. To też nowe programy i projekty ochrony tego co najcenniesze.

Każde nasze zachowanie, każde działanie ma jakieś skutki. Podróżując zastanówmy się jaki mamy wpływ na lokalne środowisko, starajmy się być obserwatorem, dyskutumy, pytajmy i wybierajmy świadomie. Dowiedzmy się jak najwięcej o miejscu do którego jedziemy. Zapytajmy o panuące obyczaje i nie narzucajmy swoich. Wiedza i świadomość to bardzo dobra droga do mądrego wyboru.