Dziennik z podróży 12 – Islandczycy nie randkują.

Czy wiesz, czym jest Youth Exchange?

Bo to właśnie temat przewodni wspomnień z sierpnia.

Zachód słońca

Youth Exchange to spotkanie międzynarodowe, minimum dwóch krajów, na kilka dni, najczęściej 7-10 dni. Taki projekt ma temat przewodni. Młodzi ludzie w wieku 18-30 lat, spotykają się i dyskutują, rozwijają swoją wiedzę i umiejętności w danym temacie. Projekty takie są dość intensywne. Często zaplanowane całodzienne aktywności i spotkania, czasem nawet wieczory.

Poza rozwojem w wybranym temacie jest to miejsce, gdzie można poznać osoby z różnych krajów, wymienić się doświadczeniami, spojrzeć na ten sam temat z różnej perspektywy i dobrze się bawić.

Jest to również duże wyzwanie. W mijającym miesiącu wspierałam po raz drugi w taką wymianę, bardziej jako organizator niż uczestnik. Moim zadaniem była pomoc innym w rozwiązaniu ich problemów, przygotowanie kilku aktywności, dbanie o dostępność materiałów czy odpowiedniego sprzętu na zajęcia.

Dla mnie to nauka cierpliwości, choć wydaje mi się, że mam jej spore pokłady zawsze zdarzy się coś, co przerośnie moje oczekiwania. Poszerza horyzonty. Podczas ostatniej wymiany po raz pierwszy zobaczyłam, jak to nie tylko Gruzini mają bardzo luźne podejście do czasu, o wiele przewyższają ich Portugalczycy czy Islandczycy. Generalizuję trochę, bo grupa była zbyt mała, by przenieść te wnioski na całą populację, jednak co zostało w mej pamięci, to zostało.

Z tymi drugimi, z małej wyspy miałam do czynienia po raz pierwszy. Wiele się nauczyłam i wiele mnie zaskoczyło. Nie tylko luźne podejście do czasu i zajęć. Islandczycy np. nie chodzą na randki. Nie jest to naród romantyczny. Dbają o swoją reputację – jak określił to jeden z moich nowych znajomych. Dużo bardziej popularna jest spędzenie za sobą wspólnie nocy czy dwóch, a potem może para znajdzie jakąś nić porozumienia i zastanowi się nad spędzeniem większej ilości czasu razem. Wszyscy, których poznałam mają w sobie nutkę z artysty, rysują, grają albo tańczą. Urzekła mnie ich otwartość i łatwość nawiązywania kontaktów. Islandczycy w ciągu tygodnia nie piją zbyt dużo alkoholu, by w wolny weekend zapomnieć o swoich granicach, co nikogo nie dziwi. Zarobki wydają się duże, gdy porównamy z realiami w Polsce, jednak utrzymanie kosztuje równie wysoko, że czasem trudno jest coś odłożyć. Lato wydaje się dla nich wspaniałe, za to zima i chroniczny brak słońca odbija się na samopoczuciu i wywołuje depresję u wielu mieszkańców. Na wyspie 10% populacji to Polacy, którzy chętnie uczą polskiego swoich Islandzkich znajomych, szkoda tylko, że w większości są to przekleństwa.

Z Islandii pochodzi wiele ciekawych artystów muzycznych, nie tylko znana wszystkim Björk. Oto kilka propozycji, dla zaciekawionych: