Dziennik z podróży 13 – to już jest koniec?

Właśnie wrzesień dobiega końca, razem z ostatnim dniem miesiąca kończy się mój wolontariat w Gruzji.

Dziennik z podróży 13 – to już jest koniec?

Dziennik z podróży Gruzja

Na Kaukazie zostaje jeszcze kilka dnia. Na podsumowanie całego roku tutaj przyjdzie jeszcze czas. Choć myśli i różne przemyślenia już powstały. Kilkoma z nich podzielę się z Wami wkrótce.

Również dla każdego, kto wybiera się na EVS bądź ESC (nazwa tego programu po zmianach w ostatnim czasie) przygotowano szkolenie, w połowie programu. Z różnych przyczyn niezależnych ode mnie i mojej organizacji mogłam uczestniczyć w tym spotkaniu dopiero we wrześniu. Posłużyło dla mnie jako czas relaksu i podsumowania całego projektu z uporządkowaniem myśli co dalej. Dla wielu koniec przygody z wolontariatem wiąże się z depresją, strachem i próba znalezienie odpowiedzi na pytanie, czy istnieje życie po EVSie?

We wrześniu w związku z powyższym szkoleniem odwiedziłam Morze Czarne. Jest to wspaniałe pożegnanie, bo tu również miałam swoje wstępne szkolenie w listopadzie.

Czana plaża, magnetyczny piasek Ureki, Gruzja

Poznałam też nowe miejsca. Stolice Kachetii Telavi, która pozytywnie zaskoczyła mnie swoim urokiem oraz poznanie bardzo ciekawych ludzi.

Black Rock Lake To tu w Kachetii jest Lagodeski Park Narodowy. Do którego pałam ogromną miłością. Tu odbyłam najciekawiej i najładniejszy jak dla mnie treking w Gruzji.

Ogromnym osobistym sukcesem było poznanie pewnej Australijki, która rozpoznała mnie jako twórcę bloga. Zdarzyło mi się już słyszeć, że ktoś mnie rozpoznaje. Pierwszy raz była to nieznajoma osoba z zagranicy. Czy mój blog staje się aż tak popularny? 🙂