Jak wygląda mój pierwszy Workaway.

O tym, jak działa i czym jest Workaway, już czytaliście na blogu. A jak nie to zawsze można nadrobić.

Jak wygląda mój pierwszy Workaway.

Pierwszy Workaway

Kilka słów o mojej codzienności na Workaway w Wietnamie.

Śpię w pokoju wieloosobowym w hostelu. Jest to pokój również dla gości, dlatego czasem jestem w nim z innymi Workawaysami a czasem też z gośćmi, którzy u nas zostają. Jestem w jednym miejscu już ponad miesiąc i udało mi się wdrożyć niewielką rutynę, którą staram się stosować dzień w dzień.

Wstaję ok. 7 rano. Z mojego pokoju mogę wyjść na niewielki balkon. Jego rozmiary pozwalają mi wykonać na nim kilka porannych ćwiczeń. Zazwyczaj jest to joga lub rozciąganie. Później przez około 15 minut medytuję.

kot Wietnam

Często rano na balkonie wita mnie hostelowy kot – Taco. Czasem podczas medytacji pakuje mi się na kolana i śpi, gdy ja próbuje się skupić. Po porannych ćwiczeniach przychodzi czas na prysznic i śniadanie. W ramach Workaway mam zapewnione wszystkie posiłki. Obiad i kolację mamy przygotowane, o śniadanie muszę zadbać sama. Często jest to bułka lub płatki owsiane z owocami i masłem orzechowym. Ogromnie byłam zaskoczona, gdy zauważyłam, że przed hostelem rośnie drzewo mango. I tak wykorzystując długi kij z przytwierdzoną uciętą butelką na końcu, zdejmujemy owoce z drzewa.

śniadanie w Wietnamie

Dlatego w mojej owsiance rano często ląduje właśnie mango, często też arbuz i banan. Bywają dni, że mam też smoczy owoc, papaję czy jabłko do dodania.

Moje zadania na Workaway.

Reszta dnia zależy jakie zadania mi przypadły. Zawsze mam grafik na cały tydzień z góry. Do podziału są trzy rodzaje zadań:

  • Praca w hostelu. Zazwyczaj 6 godzin recepcji na trzech różnych zmianach. Zameldowanie i wymeldowanie gości, odpowiadanie na ich pytania, pomoc w rezerwacji autobusu, wypożyczeniu skutera. Mamy też kilka produktów na sprzedaż, więc dochodzi inwentaryzacja. Dbanie o otoczenie. To najmniej wymagające zadania, ale najbardziej czasochłonne. Będąc na recepcji, przez większość czasu nic się nie dzieje, dlatego też mam czas, by porozmawiać z innymi wolontariuszami, gośćmi czy po prostu zabrać ze sobą komputer napisać coś dla Was, przeczytać lub obejrzeć co nowego w świecie.

lekcje angielskiego w Wietnamie

  • Szkoła nr 1 – do tej chodziłam dość często na początku. Jest to zazwyczaj dla większości dobry start. Nie trzeba nic przygotowywać. Na miejscu jest się dodatkowym nauczycielem. W szkole panują dość ścisłe zasady, jak lekcje powinny wyglądać. Dlatego też zazwyczaj moje zadanie tam to czytanie zdań czy powtarzanie ich z uczniami i korekta ich wymowy. Zajęcia są w blokach i do szkoły często jeżdżę na 3,5 godziny. Jest to dość wymagające, by przez prawie cały ten czas być skupionym i mieć energię do przekazywania wiedzy.
  • Szkoła nr 2 – ta jest zorganizowana w zupełnie inny sposób. Grupy są niewielkie. Maksymalnie mam 7 osób, zazwyczaj są 4 albo 5. Lekcja trwa 1,5 godziny. Jednego dnia mam jedną lub dwie lekcje. Czasowo ta szkoła pochłania najmniej. Jednak tutaj muszę sama przygotować zajęcia. Uczniowie podążają zgodnie z podręcznikiem, ale sposób przekazania jest inny. Dlatego też jest to najbardziej wymagające zadanie, dające też najwięcej satysfakcji.
Inne formy wolontariatu – European Solidarity Corp.

Godzin pracy nie ma zbyt wiele dlatego mam czas na zwiedzanie miasta. Prawie co dzień bywam na plaży lub w jej okolicy, gdzie pod drzewem palmowym czytam książę, robię notatki czy po prostu bezmyślnie patrzę w morze.

Zachód słońca w Wietnamie (2)

Więcej niż praca.

Atmosfera w hostelu jest bardzo luźna i rodzinna. Razem zorganizowaliśmy święta, czasem gdzieś wspólnie jedziemy, a szefowa angażuje nas w tańczenie zumby.

Po hostelu chodzimy boso. Tutaj to norma, gdy nawet przed wejściem do sklepu widać pozostawione przez klientów buty. Jakie to jest wygodne!

Poznaję trochę kulturę wietnamską, ale też inne. Przebywając w hostelu mam styczność z gośćmi z całego świata. Każdy chętnie dzieli się poradami dotyczącymi podróżniczych destynacji, poleca miejsca godne uwagi i najlepsze miejscówki na jedzenie. Dowiedzieć można się wiele o kulturze, szczególnie jej różnicach, podszkolić język i znaleźć w tym wszystkim miejsce na wspólny czas.