Khinkali jak zrobić i zjeść.

Jeśli mnie uważnie śledzicie to pewnie powiecie? Jak to pierwsze khinkali? To już chyba po raz trzeci? Czy może już czwarty?
A tak drodzy czytelnicy może być wiele pierwszy razów. Odnośnie do khinkali będzie poniżej i to w kilku odsłonach.

Pierwsze, pierwsze khinkali jadłam we Lwowie, dużo o nich słyszałam, a w Polsce były trudno dostępne, a tez okazja za bardzo się nie nadążyła. Zupełnie nie pamiętam ich smaku.
Tu obecnie w Gruzji zjadłam ich całkiem sporą ilość. Nawet nie jestem w stanie policzyć ile, kiedy, jest za to szansa, że wymienię, z jakim nadzieniem już próbowałam, które mi najlepiej smakowały i te, które jeszcze mogłabym spróbować.

Co to khinkali i jak je jeść

Dla wszystkich jeszcze niewtajemniczonych. Khinkali to małe sakiewki zrobione z ciasta z nadzieniem w środku. Ciasto zawijane jest w konkretny sposób. Nie jest to bardzo trudne, ale wymaga praktyki. Zawinięte ciasto, skleja się w jednym miejscu. Za tą mała część łapie się podczas jedzenia. A to również sztuka. Khinkali je się rękami. Łapiąc za spojenie ciasta. Nagryza się lekko sakiewkę i wysysa bulion ze środka. Trzeba być bardzo ostrożnym, bo bulion jest bardzo gorący. Spojenia ciasta się nie je, gdyż zazwyczaj w tym miejscu ciasto jest niedogotowane i możemy się później nie czuć najlepiej.

 

Khinkali – jakie nadzienie najlepsze

Najbardziej tradycyjne to takie z mięsem i przyprawami. Obecnie można znaleźć najróżniejsze z serem, ziemniakami i serem, fasolą, szpinakiem, grzybami.
Te tradycyjne są najbardziej porządane, bo to w nich w środku poza mięsem znajduje się bulion.

Trudno powiedzieć, które są najsmaczniejsze, bo to rzecz gustu i miejsca, w którym się je kupuje. Ja bardzo lubię te mięsne, bulion w nich jest przepyszny. Również rodzaj mięsa i przypraw jest różny. Bardzo smakują mi również te z serem, szczególnie sulguni, ze szpinakiem czy grzybami.

Po przyjeździe do Gruzji powiedziałam głośno, że chciałabym spróbować zrobić khinkali. Gdy nadarzyła się okazja, spróbowałam. Pierwsze wykonywane przeze mnie były te mięsne. Gdy przyszłam, większość była gotowa. Ciasto, farsz, i miejsce do klejenia. Zobaczyłam, jak się zawija. Pierwsze kilka ledwo się skleiły. Uciekający bulion utrudniał sprawę, gdyż ciasto było wtedy mokre i nie chciało się kleić. Dlatego, gdy tylko znaleźli się chętni do pomocy, przygotowaliśmy khinkali samodzielnie!

 

 

Wyświetl ten post na Instagramie.

 

Khinkali Tradycyjne danie kuchni gruzińskiej. Oryginalnie z mięsem, ale obecnie dostępne z serem, grzybami, fasolą, szpinakiem, dla każdego coś się znajdzie

Post udostępniony przez  Marta (@przyjazne_zycie)

Jak zrobić khinkali?

(nie będzie to przepis, a raczej informacja jak wykonać i na co zwrócić uwagę).

Khinkali wcale nie leży daleko od polskich pierogów. Kształtem zdecydowanie się różni, ale ciasto jest dokładnie takie samo. Używamy mąki, ciepłej wody i soli. Czasami dodaje się jajko. Ciasto musi być sprężyste i elastyczne, by dobrze się kleiło.

Farsz tak naprawdę możecie przygotować, jaki chcecie. Niestety nie znam dokładnego przepisu na mięso. Wiem tyle, że używa się mięsa mielonego, często mieszanki wołowo-wieprzowej. Po ugotowaniu zalewa się wodą i dodaje przyprawy. Tak przygotowanym farszem uzupełnia się sakiewki. Trzeba być bardzo ostrożnym, bo bulion czasem wypływa i jak pisałam wyżej, może utrudniać sklejanie ciasta. Zdecydowaliśmy, żeby wrzucić do środka nadzienie szpinakowe. Był to bardzo dobry wybór. Khinkali wyszły przepyszne. Użyliśmy cebuli, szpinaku i mojego ulubionego gruzińskiego sera – sulguni.

Khinkali

Po przygotowaniu ciasta, zostawiamy je grube i wycinamy okrągłą formę – jak na pierogi. Krążek wałkujemy, by ciasto było cieniutkie. Gdy uzyskamy duże koło, władamy do środka farsz i zbieramy ciasto razem i sklejamy na górze. Formowanie sakiewek może się odbywać w różnych formach.

Khinkali gotujemy w osolonej wodzie przez 10 minut. Wkładamy je główkami do dołu. By uniknąć przywarcia, energicznie poruszamy garnkiem, bez używania łyżki, gdyż można uszkodzić ciasto.

Każda sakiewka wyszła inna. Jedne bardziej zgrabne inne mniej. Wszystkie pyszne i całkowicie warte wysiłku, który włożyliśmy w jej przygotowanie.