• Nigdy nie zastanawiałem się po co wędruję. Po prostu budzi się we mnie wilk i muszę te swoje kilometry zrobič, fajnie gdy mogę iść z kimś, służyć mu za przewodnika, nauczyć go czegoś z coś pokazać, ale jak nie ma to idę sam, albo z psem. Taki zew wędrówki jest nie do opanowania, myślę że wilk też się nie zastanawia po co wędruje.
    A podróże zagraniczne? Ta sama motywacja, czuję że muszę zmienić choćby na klika dni środowisko i wybywam. Spać mogę byle gdzie, jeść i tak na codzień, jem byle co to mi żadna przeszkoda. Gorzej faktycznie z zapleczem sanitarnym – czasami (jak np w Berlinie, gdzie nie pozwolili mi w McDonaldzie umyć zębów w łazience) całkiem karnisz ale trudno, bród w końcu gdzieś się zmyje, albo złuszczy jak jest go już bardzo dużo 😉 a wspomnienia zostaną.

    • Też czasem mam takie uczucie, że muszę jechać i koniec! gdybyś brał kąpiel w umywalce to rozumiem, ale zębów nie pozwolili umyć ? :O Racja wspomnienia są najlepsze i takie uczucie, że fajnie jest podóżować:D