Wietnam 1 – pierwsze wrażenia.

Wylądowałam w Wietnamie. 30 listopada, po długiej podróży, wysiadłam z samolotu w Ho Chi Minh. Pierwszą noc spędziłam w mieście, by kolejnej udać się do Vung Tau. Oto kilka pierwszych spostrzeżeń nt. tego, co tu spotkałam.

Wietnam 1 – pierwsze wrażenia.

Wietnam pierwsze wrażenia

Jest gorąco i duszno

Widziałam prognozy i wiedziałam, że będzie gorąco, ale dodając do tego wilgotność powietrza i to, że temperatura w nocy spada tylko o kilka stopni, to równa się, niemożliwe do wytrzymania gorąco. Dobrze przesadzam, ale jest gorąco. Idziesz pod prysznic, wychodzisz na chwilę na zewnątrz i wracasz, potrzebujesz kolejnego. W nocy bez klimatyzacji raczej nie da się zbytnio spać. Dzięki niej można oddychać i czasem nawet przydałoby się okrycie, ale to zależy jak działa.

Sprzedawy na ulicy w Witnamie

Jest głośno

Trąbienie to sport narodowy Wietnamczyków, tak przynajmniej mogłoby się wydawać. Jeżdżąc, cały czas trąbią, jest to znak: uważaj, nadjeżdżam. Przez to jest tu bardzo cały czas głośno. Dźwięk klaksonu pojawi się na innego kierowcę na samochód, czy pieszego, tego co wchodzi pod koła i takiego co idzie blisko, by przypadkiem pod nie nie wpadł.

Dużo ludzi się uśmiecha

Bardzo mnie to rozczula, gdy idę ulicą i ktoś się do mnie uśmiecha. Tak naprawdę szczerze. Czasem powie: hello, czasem tylko się uśmiechnie. Jest to przesympatyczne i bardzo mi się podoba.

Zaczepiają, ale nie są nachalni

Zdarza się, że ktoś pyta o to, czy nie potrzebuję taksówki albo może gdzieś mnie podwieźć skuterem. Ze stoisk czy małych sklepików raczej na razie nikt nie zachęca mnie do zakupu. To wszystko, jak na razie wydaje mi się bardzo wywarzone i może to dlatego, że to początek bardzo mnie cieszy.

W Wietnamie jest tanio

Jest tanio. Mimo że ceny przyprawiają o zawrót głowy. Przelicznik to ok. 1 zł – 7500 dongów. Co oznacza, że nawet najtańsza rzecz kosztuje co najmniej kilka tysięcy. I potem zastanawiasz się, za to płacisz i wychodzi, że 20 tys. to jakieś 3 zł.

Trudno przejść przez ulicę

W Wietnamie bardzo dużo osób porusza się na skuterach. Jest ich tu bardzo dużo, można wypożyczyć na każdym rogu. Wiadomość, którą gdzieś przeczytałam, wskazuje, że samochody są tu bardzo drogie, stąd duża ilość skuterów. Dodatkowo na niektóre niepotrzebne jest prawo jazdy. Zresztą nie wiem, czy ktoś to sprawdza. Bo na skuterach jeżdżą już nastolatkowie, a czasem rodzice pakują również dzieciaki. Widok 4 osób na skuterze albo rodzica z bardzo małym dzieckiem to norma.

Jeżdżą jak wariaci

Co do jazdy to jak na standardy europejskie jest ona zwariowana. Nie wiem, czy ktoś uczy tu jak się jeździ, ale wygląda na to, że działa to jedna zasada: brak zasad. Trąbią, gdy ktoś jedzie zbyt wolno, albo nagle zaczyna się zatrzymywać, gdy ktoś wyprzeda, daje znać, że jedzie, by było wiadomo. Zasada nie jedź pod prąd albo nie jeździj po chodniku raczej nie istnieje. Mam również wątpliwości, czy wszyscy wiedzą, jak działa ruch prawostronny.

Skuter Wietnam

Powietrze jest zanieczyszczone

W Ho Chi Minh mieście, w którym wylądowałam, byłam świadoma dużego zanieczyszczenia powietrza. Dlatego też nie chciałam tam zostać zbyt długo. Uciekłam nad morze do Vung Tau, gdzie myślałam, że będzie lepiej. Miasto ma 500 tys. mieszkańców. Pełno jest tu również skuterów, co zapewne nie pomaga. Pierwszego dnia podczas spaceru prawie zakrztusiłam się od zanieczyszczonego powietrza, nie spodziewałam się, że aż tak to odczuje. W masce antysmogowej chodzi się trudno przy wysokiej temperaturze na zewnątrz.

To na początek. Myśli i pewnie wiele wyjaśnień pojawi się wkrótce. Zapewne po dłuższej chwili tutaj część z nich się zmieni. Przestaną być urocze zaczepki na ulicy, a uśmiechy może mniej szczere. Przyzwyczaję się do hałasu i ruchu ulicznego. Nie będzie to wtedy dla mnie już nowe i ekscytujące. Dlatego bardzo lubię zapisywać wszystkie obserwacje na początku, gdy wszystko zadziwia, zanim stanie się rutyną.