Życie na gruzińskiej wsi

W ostatnich dniach odwiedziłam kilka gruzińskich wiosek. Zycie w nich, z dala od miast i turystycznych atrakcji wygląda zupełnie inaczej niż to, co znałam do tej pory. Chcę się z Wami podzielić z częścią moich wspomnień.

Gruzja

Życie na gruzińskiej wsi

Gasi światło, w pokoju zapada ciemność. czarna, jakby ktoś wszystko dokładnie przykrył płaszczem. Żadnego, nawet najmniejszego znaku nie można dostrzec. Przez chwilę nie mam pewności czy oczy mam otwarte, czy zamknięte.

Teraz można odsłonić zasłonę. Do pokoju wpada powolnie rześkie powietrze. Dopiero teraz widać kontury mebli i światło docierające z zewnątrz. W ciągu dnia na zewnątrz jest chłodniej niż w sypialni. Tu się tylko śpi. Surowy wystrój wnętrza, jedna szafa, skrzynia i dwa łóżka przykryte miękką zielną tkaniną. Przy każdym łóżku mała szafka. Tylko przy jednej znajduje się kontakt, do którego i tak nic nie jest podłączone. Pokój oświetla jedna żarówka o bardzo słabej mocy. Akurat niedawno włączyli prąd. Przez cały dzień go nie było.

Dom, typowy gruziński, kiedyś mi ktoś powiedział. Dwie kondygnacje, Na górze sypialnie i pokój dzienny, w którym stoi pianino. Teraz, w ciepłej porze nikt tutaj nie przebywa. Jest zbyt duszno. Na dole, jadalnia, kuchnia, spiżarnia, łazienka i pokoje najmłodszych. Babcia żałuje, że nie zbudowała piwnicy, gdy była możliwość. latem nawet w dolej części trudno się oddycha.

Żałuje też, że przymusiła córkę do małżeństwa, może ona tego nie chciała? Może mogła jeszcze trochę poczekać zastanawia sie po latach. Kobieta lat 80, dziarsko pomyka po domu przy użyciu chodzika.Do którego podbiegają prawie dwuletni chłopcy. Czasem, by dostać się w jej objęcia, wspinają się po nim i opierają na nim swoje drobne stópki. Nie mówią jeszcze wyraźnie, za to energii mają za czterech. Niby bliźniacy, ale bardzo różni. Starszy niebieskie oczy i cały czas w ruchu, młodszy o pięknych głębokich, brązowych oczach jest o wiele bardziej nieśmiały. Każdy kontakt kończy się odwróceniem wzroku. Dopiero po kilku godzinach odwzajemnia uśmiech.

Na podwórku leżą zabawki żadna niekompletna. Czy dla dziecka to problem? Czy brak jakieś części psuje zabawę? A i tak najczęściej pod ręką noszą plastikową pustą butelkę.

Podwórze prawie cały dzień znajduje się w cieniu. Tuż przy ogrodzeniu rośnie ogromny klon. Pod jego konarami chowa się również połowa ulicy. Pod jego opieką znajdują się ławki. Trawnik, ścieżka oraz hamak, gdzie w gorący dzień można się schować, a duszną noc na nim przespać.